Archiwum

Przeglądaj artykuły pogrupowane wg. kategorii, dni, miesięcy, lat lub wg. autorów.

Archive for Grudzień, 2012

Dominik Kasprzak Historyczny Czwartek

Napisane dnia Grudzień 19th, 2012 przez Wiesław Dziubek

13 grudnia br. w Książnicy Beskidzkiej odbył się kolejny Historyczny Czwartek zorganizowany przez Bielsko-Bialskie Towarzystwo Historyczne. Tym razem wykład pt. Linia b-2: niemieckie fortyfikacje z lat 1944-45 w okolicach Bielska-Białej, wygłosił Dominik Kasprzak. 

- Wędrując po wschodnich obrzeżach Bielska-Białej – w takich dzielnicach jak Lipnik czy Wróblowice – natrafić można na wystające z ziemi żelbetowe „kopuły”. Obiekty te mają wiele potocznych nazw, jednakże właściwą jest określenie kochbunkry. Są to elementy fortyfikacji wchodzących w skład budowanej od 1944 roku przez III Rzeszę linii OKH-Stellung b-2, mającej uchronić Niemcy przed spodziewanym atakiem Armii Czerwonej ze wschodu. Pozycja b-2 ciągnęła się od okolic Opola m.in. przez Tarnowskie Góry, Siewierz, Dąbrowę Górniczą, Bieruń, Żywiec i Zwardoń, biegnąc dalej w stronę Słowacji- mówił Dominik Kasprzak.

Prelegent tłumaczył, że te niewielkie stanowiska strzeleckie rozmieszczane były średnio, co kilkaset metrów i mimo, że dziś są prawie jedynymi śladami po tamtych umocnieniach, były one tylko wzmocnieniem silnie rozbudowanych okopów i całego systemu umocnień ziemnych. Fortyfikacjom tym towarzyszyły zasieki, pola minowe oraz rowy przeciwczołgowe i tzw. „zęby smoka”. – Na przedpolach dzisiejszego Białej, w 1944 wzniesiono także wyjątkowy schron – Bauform 251. Ten specjalny obiekt to stanowisko dla zdobycznej radzieckiej wieży czołgowej. Według dzisiejszego stanu wiedzy badaczy fortyfikacji – jest to jedyny zachowany tego typu obiekt w ramach całego systemu niemieckich umocnień- dodał mówił Dominik Kasprzak.

Nie wszyscy wiedzą, że niemieckie umocnienia wznoszone były siłami polskiej ludności cywilnej. Latem i jesienią 1944 roku trwały gorączkowe prace przy budowie potężnego systemu umocnień polowych przechodzących z północy na południe Polski. Do prac fortyfikacyjnych angażowana była przede wszystkim polska ludność cywilna. Mieszkańcy okolicznych dzielnic zmuszani byli do przymusowej pracy, nierzadko przez 7 dni w tygodniu. Roboty polegały na kopaniu rowów strzeleckich i przeciwczołgowych, a także na wznoszeniu żelbetowych kochbunkrów.

JacK 

Czas Apokaplisy

Napisane dnia Grudzień 19th, 2012 przez Wiesław Dziubek

Początek XXI wieku pełny jest rozważań o końcu świata. Znaki zbliżania się tego momentu napływają z różnych stron. Nagromadzenie arsenału nuklearnego i wielość światowych konfliktów, czy zagrożenia ekologiczne – to wszystko tworzy scenariusz końca świata, przewidywany, i w zasadzie teraz możliwy.

         Wykorzystując ten klimat wiele sekt, grup i organizacji ogłasza kolejne daty zagłady. Pojawiają się poprawione wersje proroctw królowej Saby, jak również spekulacje wokół Nostradamusa, czy trzeciej tajemnicy fatimskiej, której treść znana jest tylko nielicznym. Kolejnym pretekstem, aby zająć się tą kwestią stał się kalendarz Majów, który zaznaczył bardzo precyzyjnie, że ów anonsowany koniec ma nastąpić 21 grudnia br. Chociaż jedna z reklam głosi, iż Majowie przesunęli go w czasie ze względu na promocje nowego modelu samochodu, to jednak spekulacje o nieuchronnym końcu są tematem rozmów.

         W podróżach archiwalnych po świecie naszych przodków jest wiele mniej lub bardziej sensownych wizji apokalipsy. Tak jak i dzisiaj przodkowie nasi lotem błyskawicy przekazywali sobie takie informacje. Spośród tych przeróżnych zapowiedzi szczególne znaczenie ma proroctwo św. Malachiasza. Z jego treścią spotykamy się na przełomie wieków. Kronikarz Andrzej Komoniecki, wójt żywiecki, umieszcza jego fragment jesienią 1725 roku.

         Autor proroctw był Irlandczykiem, który urodził się w 1094 roku w Armagh. W 1119 roku został opatem cystersów w Bangor. Cztery lata później został biskupem Coonor, a następnie prymasem Irlandii oraz legatem papieskim. Zmarł w drodze do Rzymu, w opactwie Clairvaux. Papież Klemens III (1190) wyniósł go na ołtarze.

         Rzecz bardzo dziwna, ale do XIV wieku nikt nie słyszał o jego proroctwach. Dopiero później odkryto jego przepowiednie o najwyższych arcykapłanach. Malachiasz ujął na swej liście 111 papieży, którzy maja panować od Celestyna II aż do końca czasów, nadając każdemu z nich kryptogram, który opisuje konkretną osobę lub specyfikę jego pontyfikatu.

         Nas szczególnie interesują ci, których pamiętamy. Oto Jan XXIII , który jako patriarcha Wenecji sporo pływał gondolą i rozpoczął pielgrzymowanie papieży, dostał przydomek Pastor et nauta – pasterz żeglarz. Paweł VI, który miał w herbie lilie, czyli kwiat kwiatów, otrzymał nazwę Flos florum. Jan Paweł I, De mediate lune – z przepołowienia księżyca, został on wybrany i zmarł w tej fazie księżyca. De labore solis – otrzymał nasz papież Jan Paweł II, co się tłumaczy, „z pracy słońca” lub jak chcą niektórzy „pracujące słońce”, co ma określać jego bezustanny trud okrążania ziemi w swych licznych pielgrzymkach. Po nim – Malachiasz nie pozostawia nam złudzeń – pozostał tylko jeden. A po nim, lub w trakcie jego pontyfikatu ma nastąpić zapowiadany koniec. Kim będzie, trudno powiedzieć, pozostało tajemnicze określenie Glorie olivae – chwała oliwki. Badacze podkreślają, iż drzewko oliwne jest symbolem pokoju, a św. Benedykt jest patronem pokoju. To też zwolennicy koncepcji końca świata nie mają żadnych wątpliwości, iż właśnie weszliśmy w ostatnie stadium, co pośrednio potwierdza kalendarz majów. 

         Jak widać zawsze znajdzie się jakiś punkt odniesienia do życiorysu papieża. Zastanawia tylko jedno: ich liczba, według której weszliśmy w przedostatni pontyfikat. Jak zinterpretować przytoczone proroctwa? Trudno jednoznacznie powiedzieć. Wychodząc z założenia, iż ktoś jest ateuszem, prawdopodobnie wzruszy ramionami i odeśle te rewelacje do zbioru bajek, którymi straszy się niegrzeczne dzieci. Chrześcijanin czerpiący wiedzę między innymi z Biblii, wie, że o  dacie końca wie tylko Bóg, który (koniec) „przyjdzie niezapowiedziany jak złodziej w nocy”. Pozostaje również trzecia możliwość, która łączy poprzednie zakładając, że przepowiednia jest prawdziwa. Podchodzi ona do życia jak do wyzwania, któremu należy sprostać. Iść ciągle naprzód pamiętając, że każdy koniec jest zarazem początkiem. W tym początku ateusz przemieni się w niebyt, wierzący zaś dostąpi wiecznego szczęścia… Wszystkie racje pogodzi czas, który jest najlepszym arbitrem.

Jacek Kachel 

Dr Jacek Proszyk – Żyć według wartości

Napisane dnia Grudzień 14th, 2012 przez Wiesław Dziubek

Na Chanukę Proszyk

Zapaleniem świec na chanukowym świeczniku symbolicznie rozpoczęło się uroczyste spotkanie związane z promocją książki dr Jacka Proszyka badacza dziejów żydowskich na Podbeskidziu. „Życie według wartości. Żydowscy liberałowie, ortodoksi i syjoniści w Bielsku i Białej” to tytuł jego najnowszej pozycji, która do sali redutowej pod Orłem ściągnęła 11 grudnia br. prawdziwe tłumy.

Spotkanie otworzyła Dorota Wiewióra, szefowa Bielskiej Wyznaniowej Gminy Żydowskiej, która zwróciła uwagę na to, że żydowskie święto przypada w okolicach Bożego Narodzenia co spowodowało wzajemne przenikanie się pewnych zwyczajów. -Żydzi od chrześcijan przejęli tradycję dawania prezentów, a chrześcijanie w Święta Bożego Narodzenia zapalają świece w oknach – powiedziała Dorota Wiewióra, szefowa Bielskiej Gminy Żydowskiej.

Równocześnie przewodnicząca Gminy Żydowskiej w Bielsku-Białej przypomniała, że Chanuka upamiętnia wydarzenia z 165 r. p.n.e., kiedy to Juda Machabeusz odniósł zwycięstwo nad Syryjczykami, którzy zbezcześcili żydowską świątynię. Jerozolima została odbita. Niewielka ilość oliwy wystarczyła do zapalania świątynnej lampy przez osiem dni. Dlatego w Chanukę codziennie zapala się po jednej świeczce. Świecznik ma jednak dziewięć ramion. Dziewiąta świeczka – zgodnie z tradycją – usługuje pozostałym.
Warto przypomnieć, że z okazji święta Chanuka Żydzi spożywają potrawy smażone na oliwie, m.in. pączki, którymi podczas promocji chętnie częstowali się przybyli do sali redutowej. Jednak głównym „daniem” tego wieczoru nie były pączki, a książka członka Bielsko-Bialskiego Towarzystwa Historycznego dr Jacka Proszyka.

„Życie według wartości. Żydowscy liberałowie, ortodoksi i syjoniści w Bielsku i Białej”, to opis przemian, jakie zachodziły w gminach żydowskich w Bielsku i Białej Krakowskiej. Nie jest to jednak typowa książka historyczna, gdyż oprócz faktów i dat autor w bardo przystępny sposób wprowadza świat mistyki, teologii i ideologii jaką kierowali się mieszkający tutaj wyznawcy religii mojżeszowej. Przyzwyczailiśmy się do tego, by to środowisko traktować jako monolit, a tymczasem, co szczególnie mocno widać w książce Jacka Proszyka, było ono prawdziwą mozaiką różnorodności. W obu miastach nad rzeką Białą kształtowało się ono pod wpływem trzech podstawowych nurtów: haskali, czyli oświecenia żydowskiego, ortodoksji i syjonizmu. Do tego wszystkiego trzeba dodać również zmiany społeczno polityczne, do których dochodziło w c.k. Austro-Węgrach czy też w Polsce do 1939 roku.- Bowiem siła i forma zaangażowania religijnego warunkowała określone działanie na wielu różnych polach aktywności. Dla ortodoksów ważne było spełnianie przykazań Tory. Dla liberałów wartości humanistyczne miały największe znaczenie. Z kolei syjoniści budzili ducha narodowego wśród społeczności, którą chcieli zaangażować do odbudowy swej nowej państwowej siedziby w Palestynie. Jednak w latach 30-tych niespełnione nadzieje, niezaakceptowane zmiany polityczne i bliskość katastrofy wojny miały wielki wpływ na to, jakimi drogami podążały te społeczności- dodaje Proszyk.

Najnowsza książka powstała w oparciu o doktora Jacka Proszyka do którego materiały zbierał przez 15 lat. Jednak książka została wzbogacona o nowe treści i nawet załączył w niej humor żydowski. Szczególną wartością tej publikacji są ujęte w niej wspomnienia Żydów, którzy kiedyś zamieszkiwali Bielsko lub Białą a później wyjechali z kraju i dziś mieszkają na różnych kontynentach. To od jednej z takich osób autorowi udało się zdobyć reprodukcję pocztówki ukazującej wnętrze Wielkiej Synagogi, która przed drugą wojną światową stała przy obecnej ul. 3 Maja. W ogóle wielkim atutem tej książki są liczne zdjęcia i archiwalia, do których dr Proszyk dotarł między innymi w archiwach biblioteki w Jerozolimie.

Kiedy w sali redutowej hotelu „Pod Orłem” zapłonęły świece na chanukowym świeczniku, a bielska Gmina Wyznaniowa Żydowska częstowała gości pączkami, w zapomniany sentymentalny świat wprowadził wszystkich koncert żydowskich piosenek w wykonaniu aktorki bielskiego Teatru Polskiego, Marty Gzowskiej-Sawickiej.

Jacek Kachel

Zobacz całą galerię zdjęć

Książka na zimę. Doceniono Kobiety

Napisane dnia Grudzień 14th, 2012 przez Wiesław Dziubek

7 grudnia br. wortal literacki Granice.pl podczas Salonu Ciekawej Książki w Łodzi ogłosił wyniki konkursu pt. książkę na zimę. Jak się okazuję wśród zwycięzców w kategorii Perły z Lamusa znalazła się również pozycja z naszego regionu. Czytelnicy i internauci docenili najnowszą książkę Jacka Kachla pt. Być Kobietą, sto lat temu na Śląsku Austriackim i w Galicji.

Wyróżniona książka została ona zrealizowana w ramach stypendium Marszałka Województwa Śląskiego w dziedzinie kultury, a opowiada o życiu kobiet na terenach granicznych Śląska Austriackiego i Galicji od 1900 do 1914 roku. -Ta nagroda to miłe potwierdzenie, że to co robię ma sens i przynosi komuś radość. Dodatkowo daje mi, jeszcze większą motywacje do dalszej pracy. Dziękuję wszystkim, którzy zagłosowali na „moje kobiety”- informuje Jacek Kachel. – Przy okazji tego plebiscytu okazało się, że ogromnie poszerzył się krąg moich czytelników. To już nie tylko miłośnicy regionalnej historii, ale czytelnicy z terenu całego kraju. Coś takiego zobowiązuję- dodaje Kachel.

Tych, którzy nie znają najnowszej nagrodzonej publikacji informujemy, że zawiera ona analizę prasy kobiecej z początku wieku. Przedstawia modę jaka panowała 100 lat temu oraz mnóstwo anegdot i humoru. Przeczytasz tam jak ludzie w Bielsku zareagowali na pojawienie się kobiety w spodniach. Dowiesz się o tym jak kobiety popełniały samobójstwo i jak się pojedynkowały. Jak również możesz poznać nie tylko domowe sposoby leczenia, ale również zapoznać się prawdziwymi instrukcjami obsługi męża. Warto przypomnieć, że w cyklu konkursów i plebiscytów organizowanych przez wortal literacki Granice.pl odbija się jak w zwierciadle polski rynek książki. Jak podkreślają organizatorzy długie zimowe wieczory, czas mrozów, to okres, w którym szczególnie wiele czasu poświęcić możemy – i chcemy – na lekturę. To czas, kiedy najchętniej czytamy powieści lekkie i pogodne, powieści krzepiące i wywołujące uśmiech. Zgodnie z tradycją, celem naszego konkursu jest wyłonienie i nagrodzenie najlepszych książek w 10 kategoriach: Wyboru najlepszych książek dokonało profesjonalne Jury, w którego skład wchodzili specjaliści, autorytety w dziedzinie literatury, krytycy literaccy i recenzenci oraz przedstawiciele wortalu Granice.pl. Ocena zgłoszonych książek przebiegała dwuetapowo. W pierwszym etapie wybrane zostały tytuły, które otrzymały nominację do nagrody.

Drugi etap zakończył się wyłonieniem zwycięzców konkursu oraz tytułów wyróżnionych w poszczególnych kategoriach. Równolegle do oceny jury na stronie internetowej konkursu prowadzone było głosowanie internautów, którzy również wyróżnili najlepsze książki na długie, zimowe wieczory. „Być Kobietą, sto lat temu na Śląsku Austriackim i w Galicji, Jacka Kachla wygrało to głosowanie z 41% poparciem.