Archiwum

Przeglądaj artykuły pogrupowane wg. kategorii, dni, miesięcy, lat lub wg. autorów.

Archive for Marzec, 2013

Historia kaflami pisana

Napisane dnia Marzec 12th, 2013 przez Wiesław Dziubek

Ostatnio, jak Polska długa i szeroka wszyscy rozmawiają o śmieciach. W Bielsku-Białej również ta kwestia budzi spore emocje jednak za sprawą archeologów nabrała ona zupełnie innego wymiaru. Niedawno kilkaset elementów ceramicznych kafli z XV i XVI wieku znaleźli archeolodzy pod powierzchnią dziedzińca bielskiego Zamku Sułkowskich. Niektóre z nich to prawdziwe perełki.

Na ten „śmieciowy skarb” natrafiono przy okazji trwającej budowy szklanego zadaszenia zamkowego dziedzińca. Te prace poprzedzone były badaniami archeologicznymi. Skąd jednak tyle kafli w jednym miejscu. Jak się okazuję odpowiedź jest prozaiczna. – Wiek XVI to okres istotnych zmian architektonicznych bielskiego zamku. Wszechobecna moda wśród elit tego okresu na renesansowe idee i upodobania estetyczne dotyka zwłaszcza rezydencji. Doprowadza ona do porządkowania przestrzeni i likwidacji wielu elementów wcześniejszych rozwiązań, często o charakterze czysto użytkowym. Tak było w przypadku rynsztokowego rowu odwadniającego, który przecinał w okresie średniowiecznym dziedziniec. Został on w wieku XVI zasypany i zniwelowany. Przy okazji prac remontowych w obrębie pomieszczeń zamkowych dokonano wyburzenia starych pieców zbudowanych w XV i w XVI stuleciu. Rozbite fragmenty kafli z tych pieców jako zwykły gruz trafiły do właśnie zasypywanego kanału.
I właśnie ten gruz okazał się największym skarbem odkrytym w trakcie prac archeologicznych na dziedzińcu zamkowym. Kafle, co prawda zachowane fragmentarycznie okazały się prawdziwą skarbnicą wiedzy nie tylko o zamku w Bielsku, ale także o stosunkach panujących w średniowieczu na pograniczu śląsko-małopolskim – informował dr Bogusław Chorąży kierownik działu archeologicznego w Muzeum w Bielsku-Białej.

Wśród odnalezionych kafli znajduje duża grupa dekorowanych reliefowo płytek kafli z przedstawieniami figuralnymi. Są to różne sceny i kompozycje, które zostały odkryte na zamku w Bielsku po raz pierwszy. Ich tematykę można podzielić na dwa zasadnicze nurty tematyczne; religijny i świecki.
Widać m.in. ukrzyżowanie, gdzie Chrystusa adorują dwie postacie kobiece w koronach, postać Najświętszej Marii Panny z dzieciątkiem na ręku, św. Jerzego na koniu zabijającego smoka, postać pędzącego jeźdźca z kopią czy sceny polowań z hartami myśliwskimi. Jest też postać świętego Władysława Węgierskiego. Dla bielszczan sporą ciekawostką będzie fragment kafla przedstawiającego herb Bielska. – Wartość naukowa i zabytkowa tego zbioru jest zróżnicowana. Niewątpliwie największą reprezentowały kafle gotyckie i wczesnorenesansowe zaopatrzone w rozbudowane motywy zdobnicze – często przybierające postać scen figuralnych. Część z nich, zwłaszcza tych wykonanych w XV stuleciu reprezentuje pod tym względem wyjątkowo wysoki poziom. Zwraca uwagę staranność kompozycji, poprawność zastosowanych proporcji, a także niezwykła precyzja w odwzorowaniu detalu uzbrojenia, czy poszczególnych elementów stroju i uzbrojenia – mówi Bożena Chorąży, archeolog.

Dla historyków i archeologów niezwykle cenne dla badań nad zamkiem w Bielsku stanowi grupa kafli XV-wiecznych. Co ciekawe, fragmenty bądź nawet całe kafle z identycznymi przedstawieniami, niewątpliwie wykonanymi za pomocą tych samych matryc znaleziono na terenie gródku obronnego w Bestwinie w zamku w Kobiernicach na „Wołku” oraz w Oświęcimiu. To tam właśnie odkryto kafel z najwcześniejszym przedstawieniem herbu Bielska. Dziś wiemy, że nie tylko on, ale cała seria innych wzorów jak: rycerz z kopią pędzący na koniu, święty Władysław Węgierski, scena polowania z giermkiem grającym na trąbce używano również w Bielsku. Czy jednak był to warsztat pracujący na stałe w Bielsku? -Mogłoby to sugerować przedstawienie herbu Bielska, jednak, co ciekawe, kafli tego typu nie znamy dotąd z terenu średniowiecznego miasta i to pomimo odkrycia tu kilkudziesięciu fragmentów kafli datowanych na XV wiek. Wskazywałoby to na funkcjonowanie odrębnego warsztatu produkującego kafle tylko na potrzeby zamku. Skąd w takim razie wzięły się identyczne kafle na zamku w Kobiernicach i w Oświęcimiu (miejscowości leżących, co ciekawe nie jak Bielsko w księstwie cieszyńskim, ale w sąsiednim księstwie oświęcimskim)? Wszystko wskazuje na to, że mieliśmy w tym przypadku do czynienia, z warsztatem wędrownym lub faktem odsprzedania matryc – wyjaśnia dr Chorąży.

Jacek Kachel

Złaz historyczny „Bielsko-Biała bliżej nas”

Napisane dnia Marzec 4th, 2013 przez Wiesław Dziubek

BIELSKO-BIAŁA BLIŻEJ NAS

2 marca 2013 roku Oddział PTTK PODBESKIDZIE w Bielsku-Białej, Gmina Bielsko-Biała, Towarzystwo Miłośników Ziemi Bielsko-Bialskiej i Bielsko-Bialskie Towarzystwo Historyczne zorganizowało Złaz turystyczny pod hasłem „Bielsko-Biała bliżej nas”.
Organizatorzy za cel postawili sobie przybliżyć uczestnikom historię miasta wraz z jego zabytkami, architekturą i kulturą, poszerzyć wiedzę z różnych dziedzin życia społecznego, gospodarczego i kulturalnego, a także umożliwić zwiedzenie zabytkowych miejsc użyteczności publicznej, które na co dzień nie są dostępne dla zwiedzających. Jak się okazało propozycja była przysłowiowym strzałem w dziesiątkę. Chętnych na takie zwiedzania miasta było tak dużo, że organizatorzy na kilka dni przed złazem zamknęli zapisy. Ci jednak, którym udało się zapisać, a było ich łącznie ponad 250 osób zobaczyli Teatr Polski, Salę Sesyjną Ratusza, Salę Redutowa Hotelu pod Orłem. Jak również mogli w ramach złazu przejść czterema trasami i poznać z przewodnikiem mniej znane oblicza Bielska-Białej.
Złaz rozpoczął się spotkaniem w Teatrze Polskim, gdzie prezentacje o historię tej instytucji przedstawił Janusz Legoń. Następnie Jacek Kachel w sali sesyjnej ratusza, omówił proces powstawania ratusza oraz ciekawe wydarzenia sprzed stu lat w tym powstanie kina „Wanda”. Na koniec spotkania wyświetlono film, pt. „Połączenie Bielska i Białej – rok 1951”. W sali redutowej Hotelu pod Orłem w wiedeńskie inspiracje wprowadziła wszystkich dr Ewa Janoszek. Całość złazu zamknęła wycieczka pod hasłem: Bielsko-Biała – miasto wielu kultur, którą poprowadził Piotr Kenig.
– Od lat 70 na stałe mieszkam w Niemczech, dlatego, gdy tylko zobaczyłam informacje natychmiast się zapisałam razem z siostrzenicą. To niesamowite, że można zobaczyć coś, co się niby zna, ale w zupełnie inny sposób. Teraz wiele obiektów inaczej postrzegam. Takie rzeczy trzeba organizować częściej-mówiła pani Barbara.

Proszykowy czwartek

Napisane dnia Marzec 3rd, 2013 przez Wiesław Dziubek

Bielsko-Bialskiego Towarzystwo Historyczne w ramach swoich Historycznych Czwartków zaprosiło 21 lutego br. do Książnicy Beskidzkiej na spotkanie z dr Jackiem Proszykiem i jego książką.
Tym razem jednak nie była to tylko prezentacja książki, ale głównie dyskusja nad jej treścią, gdyż z książką zainteresowani mogli się już wcześniej zapoznać. Po wprowadzeniu do tematu rozgorzała dyskusją z bardzo dużą ilością różnych pytań, które sprawiły, że spotkanie przerodziło się w bardzo żywy panel dyskusyjny.
Warto przypomnieć, że zebrani dyskutowali o życiu i roli żydów na naszym terenie w oparciu o książkę pt. „Życie według wartości. Żydowscy liberałowie, ortodoksi i syjoniści w Bielsku i Białej”. Dla tych którzy jeszcze się z nią nie spotkali przypominamy, że jest ona opisem przemian, jakie zachodziły w gminach żydowskich w Bielsku i Białej Krakowskiej. Nie jest to jednak typowa książka historyczna, gdyż oprócz faktów i dat autor w bardo przystępny sposób wprowadza świat mistyki, teologii i ideologii jaką kierowali się mieszkający tutaj wyznawcy religii mojżeszowej. Bowiem nad rzeką Białą tożsamość żydowska kształtowała się pod wpływem trzech podstawowych nurtów: haskali, czyli oświecenia żydowskiego, ortodoksji i syjonizmu.
JacK

Marzec
Miejsce: Książnica Beskidzka
Data: 21.03.2013.
Godzina: 17
Osoba: Piotr Kenig
Temat: „Z historii wojskowości austriackiej w Bielsku i Białej 1740-1918″.

Międzyrzecze część państwa bielskiego lepiej poznana

Napisane dnia Marzec 3rd, 2013 przez Wiesław Dziubek

Międzyrzecze jakiego jeszcze nie znacie…

Na rynku wydawniczym pojawił się kolejny przyczynek do poznania lokalnej historii. Oto dzięki Stowarzyszeniu Przyjaciół Międzyrzecza miłośnicy historii otrzymali wspaniały prezent w postaci doskonale zredagowanej i przejrzycie podanej historii parafii w Międzyrzeczu.
Pozycja, do której powstania przyczyniło się wiele osób ma długi barokowy tytuł: Inwentarz oraz kronika parafii i kościoła pw. św. Marcina w Międzyrzeczu 1522-1939. O jego wyjaśnienie zwróciliśmy się do dr Jerzego Polaka pod którego redakcją ukazała się ta pozycja. – Głównym źródłem była kronika parafialna, która dostar¬cza potomnym parafianom i zainteresowanym badaczom sporego, pod¬stawowego zasobu wiedzy o Międzyrzeczu i jego dawnym, zabytko¬wym kościele, spalonym w 1993 roku. Pośrednio przekazuje informacje o tzw. państwie bielskim jako fragmencie Śląska Cieszyńskiego. Rękopis opatrzony jest tytułem „Monumenta et Documenta” („Pamiątki i dokumenty”), który chociaż zgodny z pewnym szablonem tego typu dzieł kościelnych z XVIII wieku, naszym zdaniem nie akcentuje jednak jego charakteru. Dlatego edycja została zatytułowana inaczej, jako „Inwentarz oraz kronika parafii i kościoła pw. św. Marcina w Międzyrzeczu 1522-1939”, co w większym stopniu oddaje rzeczywi¬stą zawartość dzieła- informuje dr Jerzy Polak, autor opracowania.
Nie wielu do tej pory wiedziało, że w archiwum parafii rzymskokatolickiej pw. św. Marcina bi¬skupa w Międzyrzeczu, w gminie Jasienica, powiatu biel-skiego, znajduje się cenny rękopis sprzed dokładnie 250 lat w postaci księgi zatytułowanej w języku łacińskim „Monumenta et Documenta”. W istocie jest to kronika parafialna, a właściwie klasycz¬ny dla piśmiennictwa Kościoła katolickiego katalog duchowieństwa, w tym wypadku proboszczów parafii wiejskiej w Międzyrzeczu. Zo¬stał on rozbudowany nie tylko o autozapisy kronikarskie dotyczące ich działalności, osiągnięć i zasług, ale również o opisy funkcjonowania parafii oraz XVIII-wieczne inwentarze dwóch beneficjów kościelnych – w Jasienicy i Międzyrzeczu oraz inwentarze występujących na ich te¬renie kościołów tego wyznania. Rękopis ten był zawsze przechowywa¬ny w miejscu sporządzenia, a więc na plebanii parafii międzyrzeckiej. Nigdy nie był publikowany, ani nie zostały z niego wykonane, znane nam współcześnie, odpisy.
-Owa kronika parafialna jest specyficznym, kościelnym źródłem historycznym, głównie o charakterze narracyjnym. Jej znaczenie polega nie tyle na jej wyjątkowości (tylko na historycznym Śląsku Cieszyń¬skim, tego typu źródeł zachowało się dosyć sporo), ile, przede wszyst¬kim, na bogatej zawartości starodawnego przekazu. Założona formal¬nie w 1762 roku kronika sięga swymi zapisami aż do roku 1522, tj. do momentu wzniesienia znanego nam kościoła pw. św. Marcina. Dzięki niej można uzupełnić dawne, niestety szczupłe, przekazy źródłowe. Zwłaszcza świeckie, dotyczące analogicznego okresu- dodaje dr Jerzy Polak.
Historia kościoła i parafii w Międzyrzeczu jest bardzo starannie wydana. Czytelnik może poczuć się jak badacz przeszłości i próbować samemu odczytywać znajdujące się tam treści, gdyż ukazano mu spore bardzo czytelne fragmenty oryginalnego tekstu. Jednak, aby się w nim nie zagubił została ona nie tylko opracowana, ale opatrzona bogatymi przypisami, które tłumaczą wiele kwestii i pokazują, gdzie można znaleźć dodatkowe informacje. Książka powstałą dzięki uzyskaniu środków z Programu Rozwoju Obszarów Wiejskich 2007-2013.
Jacek Kachel