Historia kaflami pisana

Ostatnio, jak Polska długa i szeroka wszyscy rozmawiają o śmieciach. W Bielsku-Białej również ta kwestia budzi spore emocje jednak za sprawą archeologów nabrała ona zupełnie innego wymiaru. Niedawno kilkaset elementów ceramicznych kafli z XV i XVI wieku znaleźli archeolodzy pod powierzchnią dziedzińca bielskiego Zamku Sułkowskich. Niektóre z nich to prawdziwe perełki.

Na ten „śmieciowy skarb” natrafiono przy okazji trwającej budowy szklanego zadaszenia zamkowego dziedzińca. Te prace poprzedzone były badaniami archeologicznymi. Skąd jednak tyle kafli w jednym miejscu. Jak się okazuję odpowiedź jest prozaiczna. - Wiek XVI to okres istotnych zmian architektonicznych bielskiego zamku. Wszechobecna moda wśród elit tego okresu na renesansowe idee i upodobania estetyczne dotyka zwłaszcza rezydencji. Doprowadza ona do porządkowania przestrzeni i likwidacji wielu elementów wcześniejszych rozwiązań, często o charakterze czysto użytkowym. Tak było w przypadku rynsztokowego rowu odwadniającego, który przecinał w okresie średniowiecznym dziedziniec. Został on w wieku XVI zasypany i zniwelowany. Przy okazji prac remontowych w obrębie pomieszczeń zamkowych dokonano wyburzenia starych pieców zbudowanych w XV i w XVI stuleciu. Rozbite fragmenty kafli z tych pieców jako zwykły gruz trafiły do właśnie zasypywanego kanału.
I właśnie ten gruz okazał się największym skarbem odkrytym w trakcie prac archeologicznych na dziedzińcu zamkowym. Kafle, co prawda zachowane fragmentarycznie okazały się prawdziwą skarbnicą wiedzy nie tylko o zamku w Bielsku, ale także o stosunkach panujących w średniowieczu na pograniczu śląsko-małopolskim – informował dr Bogusław Chorąży kierownik działu archeologicznego w Muzeum w Bielsku-Białej.

Wśród odnalezionych kafli znajduje duża grupa dekorowanych reliefowo płytek kafli z przedstawieniami figuralnymi. Są to różne sceny i kompozycje, które zostały odkryte na zamku w Bielsku po raz pierwszy. Ich tematykę można podzielić na dwa zasadnicze nurty tematyczne; religijny i świecki.
Widać m.in. ukrzyżowanie, gdzie Chrystusa adorują dwie postacie kobiece w koronach, postać Najświętszej Marii Panny z dzieciątkiem na ręku, św. Jerzego na koniu zabijającego smoka, postać pędzącego jeźdźca z kopią czy sceny polowań z hartami myśliwskimi. Jest też postać świętego Władysława Węgierskiego. Dla bielszczan sporą ciekawostką będzie fragment kafla przedstawiającego herb Bielska. - Wartość naukowa i zabytkowa tego zbioru jest zróżnicowana. Niewątpliwie największą reprezentowały kafle gotyckie i wczesnorenesansowe zaopatrzone w rozbudowane motywy zdobnicze – często przybierające postać scen figuralnych. Część z nich, zwłaszcza tych wykonanych w XV stuleciu reprezentuje pod tym względem wyjątkowo wysoki poziom. Zwraca uwagę staranność kompozycji, poprawność zastosowanych proporcji, a także niezwykła precyzja w odwzorowaniu detalu uzbrojenia, czy poszczególnych elementów stroju i uzbrojenia – mówi Bożena Chorąży, archeolog.

Dla historyków i archeologów niezwykle cenne dla badań nad zamkiem w Bielsku stanowi grupa kafli XV-wiecznych. Co ciekawe, fragmenty bądź nawet całe kafle z identycznymi przedstawieniami, niewątpliwie wykonanymi za pomocą tych samych matryc znaleziono na terenie gródku obronnego w Bestwinie w zamku w Kobiernicach na „Wołku” oraz w Oświęcimiu. To tam właśnie odkryto kafel z najwcześniejszym przedstawieniem herbu Bielska. Dziś wiemy, że nie tylko on, ale cała seria innych wzorów jak: rycerz z kopią pędzący na koniu, święty Władysław Węgierski, scena polowania z giermkiem grającym na trąbce używano również w Bielsku. Czy jednak był to warsztat pracujący na stałe w Bielsku? -Mogłoby to sugerować przedstawienie herbu Bielska, jednak, co ciekawe, kafli tego typu nie znamy dotąd z terenu średniowiecznego miasta i to pomimo odkrycia tu kilkudziesięciu fragmentów kafli datowanych na XV wiek. Wskazywałoby to na funkcjonowanie odrębnego warsztatu produkującego kafle tylko na potrzeby zamku. Skąd w takim razie wzięły się identyczne kafle na zamku w Kobiernicach i w Oświęcimiu (miejscowości leżących, co ciekawe nie jak Bielsko w księstwie cieszyńskim, ale w sąsiednim księstwie oświęcimskim)? Wszystko wskazuje na to, że mieliśmy w tym przypadku do czynienia, z warsztatem wędrownym lub faktem odsprzedania matryc - wyjaśnia dr Chorąży.

Jacek Kachel


Komentarze:

  1. Marta pisze:

    Czy będzie ciąg dalszy artykułów dotyczących dziedzińca zamkowego? A może warto zamieścić jakiś szkic sytuacyjny jak przedstawiało się na przełomie XV i XVI w. założenie obronne ówczesnego Bielska? Jak przebiegał ów rów odwadniający o którym mowa w artykule? Jak przedstawiała się sprawa dostępu mieszkańców zamku do wody pitnej? Zamek oddzielony był od miasta murami obronnymi. Czy na dziedzińcu zatem znajdowała się studnia zamkowa? A jeśli tak, to czy będzie wyeksponowana po remoncie ( chociażby innym kolorem bruku)? Szanowny Panie redaktorze, może Pan archeolog zdradziłby jeszcze kilka tajemnic? Gorąco pozdrawiam i pewnie nie ja jedyna czekam na ciąg dalszy :)

  2. Jacek pisze:

    Serdecznie pozdrawiam Pani Marto!
    Państwo Bogusław i Bożena Chorążowie, archeolodzy z Muzeum w Bielsku-Białej ciągle pracują i mają w zanadrzu jeszcze kilka równie imponujących ciekawostek, które z ich pomocą będziemy powoli poznawali.
    Na pewno chętnie odpowiedzą Pani i wszystkim zainteresowanym na postawione tutaj pytania. Z tego powodu już dzisiaj zapraszam na spotkanie z nimi, które odbędzie się w ramach Historycznych Czwartków 23 maja br. w Książnicy Beskidzkiej. Będzie również wycieczka terenowa, podczas której będzie można zobaczyć wiele ciekawych pozostałości przeszłości.
    Ja ze swej strony obiecuję, że za jakiś czas przedstawię kolejne bardzo ciekawe odkrycia, których dokonali.
    Pozdrawiam Jacek Kachel

Dodaj komentarz