Archiwum

Przeglądaj artykuły pogrupowane wg. kategorii, dni, miesięcy, lat lub wg. autorów.

Archive for Październik, 2013

Kino to czar i iluzja

Napisane dnia Październik 8th, 2013 przez Wiesław Dziubek

01 OkładkaJak donosił „Czas” w 1912 roku niejaki pan L., pracujący dla firm zajmujących się produkcją filmów, postanowił wykorzystać nieobecność żony, która pojechała z dziećmi do Ciechocinka, i zaprosił na męską imprezę kolegów. Aby jednak nie było zbyt nudno panowie zaprosili na ową kolacyjkę dwie „damy”. Po kolacyi, zakrapianej obficie trunkami, uprzejmy gospodarz zaproponował gościom utrwalenie miłego wieczoru na filmie kinematograficznym. Goście chętnie zgodzili się na ów projekt. W dwa dni po „festivalu” wszyscy uczestnicy jego znowu zebrali się w mieszkaniu, gdzie p. L. zademonstrował na ekranie całe widowisko, którego aktorami byli przed dwoma dniami obecni widzowie. Całe towarzystwo ogromnie się bawiło, wspominając niektóre szczegóły „festivalu”. Można by zakończyć w tym miejscu tę historię i tak pewnie chcieliby uczestnicy tej kolacji. Jednak, jak to zwykle bywa życie napisało dalszy ciekawszy scenariusz. Oto pan L., musiał wyjechać w sprawach zawodowych za granicę. Pod jego nieobecność w dzień urodzin najstarszej córki jego żona zaprosiła liczne grono gości. Wieczorem pani L., na prośbę dzieci, urządziła im widowisko kinomatograficzne. Przez zbieg okoliczności wyjmując z biurka mężowskiego filmy do kinematografu, trafiła właśnie na tę, która uwieczniła opisany powyżej „festiwal”. Gospodyni z goścmi usiadła w salonie, demonstrator lokaj zgasił światło i zaczęło się „widowisko”. Łatwo zrozumieć przerażenie i osłupienie samej pani domu i jej dorosłych gości, poznających na ekranie własnych mężów w towarzystwie dam. Przeciwnie dzieci były ogromnie rozradowane poznawszy swych ojców w towarzystwie pięknych pań. Gospodyni w osłupieniu nie była w stanie przemówić ani słowa, a niczego nie podejrzewający lokaj demonstrował obraz do końca, ujawniając wciąż nowe szczegóły „festivalu”. W grobowym milczeniu rozeszły się damy po skończonym „seansie” mimo protestów dzieci, które domagały się powtórzenia widowiska raz jeszcze. Aż nie chce się wierzyć, że to wszystko działo się w sierpniu 1912 roku.

Ta pikantna historia, to jedna z wielu, o jakich opowiadał 26 września br. w trakcie Historycznego Czwartku zorganizowanego przez BBTH w Książnicy Beskidzkiej Jacek Kachel. Dziennikarz i historyk zajmujący się dziejami Podbeskidzia tym razem promował swoją najnowszą książkę pt. „Bialski Ilusion”. Jest to niewielka kieszonkowa książeczka nawiązująca do wydawanych przed lat „tygrysków” – Ta publikacja nie jest pomnikiem. Chciałbym aby nie tylko pojawiła się w domowych biblioteczkach, ale by była czytaną w pociągu, autobusie, w kawiarni w trakcie oczekiwania na przyjście umówionych osób. Z tego powodu, zarówno forma jej wydania jak i narracja w prosty sposób przedstawia historię powstania kina miejskiego, które wcześniej urodzeni kojarzą jako kino Wanda- informuje Jacek Kachel.

Książeczka opisuje rywalizacje o widza, jaką toczyły ze sobą magistraty Bielska i Białej. Jak również przedstawia dzieje Adolfa Zenkera, który filmy wyświetlał w hotelu „Kaiserfoh” dzisiejszy hotel Prezydent. A wszystko to jest oblane sosem obyczajowym ukazującym klimat miasta tuż przed wybuchem I wojny światowej. Dla miłośników kina jest tam nie lada gratka, gdyż autor odtworzył tydzień po tygodniu repertuar kin, a równocześnie zamieścił w niej dużo plakatów, kadrów z filmów, oraz zdjęcia ówczesnych gwiazd filmowych.

To tam również przeczytasz, o tym jak radziło sobie w Białej polskie kino Lux, czy też dowiesz się, że kino miejskie w Białej już w 1913 roku miało aparat do wyświetlania filmów dźwiękowych.

Książkę można nabyć w Księgarni Klimczok, która jest jedynym dystrybutorem książki w regionie. Ma ona jeszcze jedną zaletę, jest w bardzo dostępnej cenie kosztuje zaledwie 12 złotych.

Rafał Knop 

Bialski Ilision 26.09.2013, nr 13 Bialski Ilision 26.09.2013, nr 8 Bialski Ilision 26.09.2013, nr 2 Bialski Ilision 26.09.2013, nr 6