Archiwum

Przeglądaj artykuły pogrupowane wg. kategorii, dni, miesięcy, lat lub wg. autorów.

Artykuły z kategorii: ‘Artykuły’

Pamiątka setnej rocznicy śmierci ks. Stanisława Stojałowskiego

Napisane dnia Listopad 26th, 2011 przez jerzy.polak

Świętując przypadającą 23 października tego roku, setną rocznicę śmierci wybitnego kapłana i społecznika, gorącego patrioty polskiego, ks. Stanisława Stojałowskiego, patrona Stowarzyszenia Dom Polski w Bielsku-Białej, należy nie tylko przypomnieć pokrótce jego bogaty życiorys, ale także odpowiedzieć na pytanie, dlaczego czcimy jego postać w naszym mieście i co z dziedzictwa jego myśli i dokonań zostało aktualne po współczesne nam czasy.

       Stanisław Stojałowski był synem ziemi lwowskiej, urodził się 14 maja 1845 r. we wsi Zniesienie, w rodzinie szlacheckiej i patriotycznej, o dużej religijności katolickiej. Właśnie dom rodzinny stworzył podstawy jego tożsamości duchowej i kierunkom zainteresowań, dużą rolę odegrały tu zwłaszcza przykłady starszego rodzeństwa – brata Mieczysława, uczestnika powstania styczniowego i siostry Wandy, felicjanki. Już w młodości demonstrował patriotyczną, a zarazem buntowniczą naturę, wywołując we Lwowie uczniowskie zamieszki antyzaborcze, za co został wyrzucony z tamtejszego gimnazjum. Poczuł wówczas powołanie zakonne, wstępując do nowicjatu ojców jezuitów. W 1870 r. został wyświęcony w katedrze na Wawelu na kapłana zakonnego, a następnie skierowany na dalszą formację do ośrodków jezuickich w Belgii, gdzie zetknął się z ideami katolicyzmu społecznego i nowymi formami działalności społecznej duchownych katolickich. Doświadczenie to zadecydowało o całym jego późniejszym życiu.

        Dyskontował je od 1873 r., gdy po powrocie do Galicji został misjonarzem jezuickim, odwiedzającym dziesiątki wiejskich parafii. W czasie żarliwej pracy misyjnej ujawniły się dwa największe talenty tego kapłana: geniusz oratorski i agitacyjny, przekonywania i nawracania grzeszników, zagubionych w wierze i ateistów oraz związany z nimi talent pisarski, publicystyczny, a potem również dziennikarski. Był wziętym autorem wielu broszur  i książeczek katolickich, a na jego słynne kazania zdążało w latach 70. i 80. XIX w. tysiące chłopów. W 1875 r. odkupił we Lwowie dwa pisemka katolickie „Wieniec” i „Pszczółka”, z których uczynił jedne z najsłynniejszych polskich czasopism katolickich w XIX w., z czasem również o charakterze społeczno-politycznym. Przy pomocy wydawanych przez siebie pism, broszur, kalendarzy i ulotek wprowadził w działalności misyjnej i kapłańskiej nowoczesne, jak na ówczesne czasy, metody rozszerzania i umacniania wiary katolickiej, również poprzez wiece i zgromadzenia ludowe oraz agitację bezpośrednią.

     Trzeba jednak przyznać, iż prócz talentów i wykazywanej olbrzymiej energii, ujawniły się szybko także negatywne cechy jego charakteru: porywczość, buntowniczość, niefrasobliwość finansowa i wybujałe ambicje osobiste, a potem również polityczne, które naraziły go na liczne konflikty z przełożonymi i władzami świeckimi, a w końcu na różne porażki i niepowodzenia oraz procesy sądowe, głównie zresztą o obrazę czci. Z tych powodów już w 1875 r. rozstał się z zakonem jezuitów, zostając świeckim duchownym, najpierw wikariuszem w parafiach w Gródku Jagiellońskim i Lwowie, a od 1880 r. proboszczem w Kulikowie.

       Służenie Kościołowi nie wyczerpywało jego, wykazywanej przez całe życie, olbrzymiej energii, zadziwiającej wielu współczesnych mu ludzi. Już jako kaznodzieja dał się poznać także jako trybun ludowy, uświadamiający lud polski, tj. głównie chłopów, pod względem społecznym i narodowym. Zaczął im tłumaczyć dzieje i wielkie dzieła nieistniejącej pod zaborami Polski, przekonywać, że nie są żadnymi „cesarskimi chłopami” a wolnymi Polakami, równymi szlachcie, że są cząstką narodu polskiego, który musi w końcu odzyskać swą niepodległość i to głównie w oparciu właśnie o masy chłopskie (było to pokłosie narodowych rozważań nad klęską ostatniego powstania styczniowego). Agitował je do włączenia się w życie Kościoła oraz życie społeczno-polityczne zniewolonego narodu i do zajęcia aktywnej postawy wobec krzywd doznawanych ze strony zaborczej władzy i rodzimej szlachty, głosząc hasło wieszcza Zygmunta Krasińskiego „z szlachtą polską polski lud”. Idee te propagował z wielkim powodzeniem na wsi galicyjskiej, potem również w miastach, porywając za sobą tysiące zwolenników. Historiografia polska i przywódcy polityczni (jak np. Wincenty Witos) przyznała mu zgodnie miano pioniera rozbudzenia patriotycznego polskich chłopów w zaborze austriackim i twórcę nowoczesnego ruchu ludowego, o niepodważalnych zasługach.

      Należy w tym miejscu zaznaczyć, że ks. Stojałowski nigdy nie stworzył własnego programu politycznego, a w zagadnieniach wiary pozostał do końca życia wiernym zasadniczej linii Kościoła i naukom kolejnych papieży. Zwraca zwłaszcza uwagę upowszechnienie przez niego encyklik Leona XIII na czele ze słynną encykliką społeczną „Rerum novarum” z 1891 r., skierowującą uwagę na problem robotniczy i problem solidarności pracy w społeczeństwie kapitalistycznym jako kwestii samego Kościoła. Encyklika ta stała się podstawą solidarystycznych idei i haseł propagowanych przez ks. Stojałowskiego zwłaszcza w kręgach robotniczych i rzemieślniczych społeczeństwa polskiego. Pod względem rozpowszechniania i realizacji myśli katolicyzmu społecznego na ziemiach polskich niewątpliwie wyprzedził swoje pokolenie, zwiastując przemiany religijności polskiej w XX wieku. Jego wielkimi kontynuatorami na tym polu byli księża z następnych pokoleń – biskupi Adam Stefan Sapieha i Stefan Wyszyński.    

      Jednak przesłanie kapłana i jego działalność kaznodziejska, a także organizacyjna (od 1878 r. zakładał stowarzyszenia oświatowe, zawodowe, zapomogowe i kółka rolnicze) wśród warstw niższych ówczesnego społeczeństwa galicyjskiego spotkała się szybko z wrogością rządzących autonomiczną Galicją kręgów szlacheckich z tzw. stańczykami na czele, a z czasem również części konserwatywnie nastawionej hierarchii kościelnej. Szczególnie niechętny stosunek tych grup obejmował organizowanie przez ks. Stojałowskiego ogólnogalicyjskich, corocznych wieców chłopskich o charakterze katolicko-narodowym, w tym słynnego wiecu w Szczepanowie z okazji 800-lecia męczeńskiej śmierci swego imiennika, biskupa św. Stanisława oraz niemniej głośnej manifestacji 12-tysięcy chłopów w Krakowie z okazji 200-lecia wiktorii wiedeńskiej. Nieprzychylnie potraktowano także zapoczątkowane przez kapłana w 1877 r. pielgrzymki chłopskie do Ojca św. w Rzymie. Wzbudziły one wielki społeczny rezonans, a jemu samemu przyniosły godność papieskiego prałata domowego, otrzymaną z rąk papieża Piusa IX.

      Narastające działania organizacyjne i publicystyczne ks. Stojałowskiego, jego niekonwencjonalne metody agitacyjne oraz podjęte w połowie lat 80. przedsięwzięcia polityczne zmierzające do stworzenia parlamentarnej i sejmowej reprezentacji chłopów polskich spowodowały w końcu retorsje wymienionych kręgów – zwłaszcza cesarskiego namiestnika Galicji Kazimierza Badeniego oraz lwowskiego biskupa pomocniczego Jana Puzyny – wobec duchownego: uwikłanie go w liczne procesy sądowe, areszty i w końcu usunięcie go w 1890 r. z probostwa w Kulikowie. Kapłan nie pozostał dłużny swym prześladowcom, zwalczając ich na swój sposób, głównie przy pomocy wydawanych czasopism i licznych broszur politycznych oraz odwołań do rządu i cesarza w Wiedniu, które przyniosły korzystne dla niego rezultaty.

      W obawie jednak przed dalszymi prześladowaniami w tymże 1890 r. osiadł w śląskim Cieszynie u boku swego przyjaciela ks. Józefa Londzina, gdzie w latach 90. (z epizodem z zamieszkiwaniem w słowacko-węgierskiej Czadcy) prowadził szeroką działalność wydawniczą, organizacyjną i agitacyjną w duchu katolicko-narodowym i patriotycznym, m.in. wśród robotników przemysłowych Zagłębia Ostrawsko-Karwińskiego, wywodzących się w dużej mierze w Galicji. Na tym terenie organizował m.in. zawodowe związki chrześcijańskie, tzw. Bratnie Pomoce oraz polskie placówki oświatowo-kulturalne, wspierając zarazem działalność narodową innych polskich organizacji, jak na przykład Macierzy Szkolnej Księstwa Cieszyńskiego. Z Cieszyna zorganizował także w 1891 r. pierwszą polską pielgrzymkę chłopską do Ziemi Świętej.

      Okres cieszyński w jego życiu charakteryzowały także wielomiesięczne pobyty kapłana w więzieniach Lwowa, Krakowa, Budapesztu i Cieszyna spowodowane zemsta polityczną namiestnika Badeniego i innych polityków galicyjskich. W sumie w więzieniach przesiedział 9 lat, co jak na stosunki austriackie było przypadkiem wyjątkowym wśród duchownych.

       Od 1891 r. ks. Stojałowski był także suspendowany w kilku diecezjach galicyjskich, formalnie został także usunięty z Kościoła galicyjskiego i inkardynowany do diecezji słowackich i czarnogórskich. Zakazywano także czytania jego pism i wydawnictw. Pomimo tego odprawiał dla swych zwolenników w wioskach małopolskich liczne tajne nabożeństwa, co narażało go na kolejne prześladowania i dochodzenia policyjne, tym bardziej, że od 1892 r. współtworzył pierwsze polityczne partie chłopskie w Galicji: Związek Stronnictwa Chłopskiego, Stronnictwo Ludowe i własne Stronnictwo Chrześcijańsko-Ludowe, założone w 1896 r., którego organami zostały pisma „Wieniec” i „Pszczółka”. W tym czasie wystąpił również z ostrym atakiem na biskupów galicyjskich.

      Niezasłużone pobyty w więzieniach przyczyniły się także do radykalizacji poglądów społeczno-politycznych naszego trybuna ludowego i kontrowersyjnej współpracy w latach 1895-1897 z wrogami Kościoła, socjalnymi demokratami. Konflikt znalazł swą kulminację w postaci klątwy kościelnej rzuconej na kapłana przez papieża Leona XIII w 1896 r. „za nieposłuszeństwo”, która został jednak zdjęta po roku po ukorzeniu się ks. Stojałowskiego, przy wydatnym wsparciu go przez francuskie kręgi katolickie.

      Od tego momentu datuje się nie tylko zmiana w postępowaniu kapłana, który z czasem pogodził się z hierarchią galicyjską (pewną rolę odegrał tu biskup lwowski Józef Bilczewski), prócz nieprzejednanego do swej śmierci biskupa krakowskiego Jana Puzyny. Zmieniły się również jego poglądy polityczne. Pozostając trybunem ludowym, ewoluował ku sojuszowi z rządzącymi Galicją konserwatywnymi stańczykami, przystępując przy tym do zaciekłego zwalczania idei socjalistycznych jako zagrażających Kościołowi, wierze i stosunkom społecznym. Przyjął także postawę antysemicką w ramach wielkiego austriackiego ruchu chrześcijańsko-socjalnego. Jego antysemityzm nie miał jednak charakteru rasistowskiego, był poglądem wyłącznie ekonomicznym i politycznym, typowym dla stosunków polskich na początku XX w.

       Zmienił także swoje poglądy na drogę Polski do niepodległości, widząc ją w odległej perspektywie i możliwą do osiągnięcia na drodze wyłącznie ewolucji. Zarazem przyjął opcję nacjonalizmu nastawionego silnie antyniemiecko, co było wynikiem ówczesnej polityki Niemiec i Prus wobec Polaków. Jego nacjonalizm nastawiony był jednocześnie bardzo  prosłowiańsko, a z czasem prorosyjsko. W ten sposób w ciągu pierwszych lat XX w. przeszedł pod względem politycznym na pozycje bliskie narodowym demokratom Romana Dmowskiego, działającym pod trzema rozbiorami. Symbolicznym zwieńczeniem drogi ks. Stojałowskiego stało się połączenie w 1909 r. jego Stronnictwa Chrześcijańsko-Ludowego ze Stronnictwem Demokratyczno-Narodowym (wszechpolakami) w Związek Narodowo-Ludowy. Jednak w tym momencie nie miał już wielu zwolenników, a na terenach wiejskich jego wpływy przejęło zaciekle przezeń zwalczane Polskie Stronnictwo Ludowe Jana Stapińskiego. 

        Swoje poglądy polityczne i działalność społeczną kontynuował w tym czasie jako wieloletni i aktywny poseł (od 1898 r.) do parlamentu austriackiego, czyli Rady Państwa w Wiedniu oraz jako poseł do Sejmu Krajowego we Lwowie, w których to izbach był nie tylko rzecznikiem chłopów i robotników, ale także obrony narodu polskiego przed narastającą germanizacją. W swych wystąpieniach na tych forach nie był jednak wolny od politycznego populizmu i demagogii. Mimo takich skłonności należał niewątpliwie do grupy wyrazistych i wybitnych parlamentarzystów polskich epoki zaborów. Podsumowując jego galicyjską działalność, trzeba z przykrością stwierdzić, że jest obecnie postacią historyczną, jak wielu współczesnych mu indywidualności polskich, ogólnie zapomnianą.

        Na szczęście o ks. Stanisławie Stojałowskim nie zapomniano w Bielsku-Białej po 1989 r., do czego zobowiązują niewątpliwe zasługi wielkiego kapłana dla dwumiasta i jego społeczności polskiej związane z dwudziestu latami jego częstej w nim obecności (od 1891 r. do 1911 r.). Początkowo związki te polegały na organizowaniu w Białej przez ks. Stojałowskiego w latach 90. XIX w. politycznych wieców i zgromadzeń oraz tworzeniu organizacji kulturalno-oświatowych, politycznych i zawodowych związanych z jego ruchem: Stowarzyszenia Domu Robotniczego, kół Związku Stronnictwa Chłopskiego i Związku Chrześcijańsko-Socjalnego oraz pierwszego chrześcijańskiego związku zawodowego w Galicji – Związku Chrześcijańskich Robotników i Robotnic o dość radykalnym programie. Ich głównym celem było rozbudzenie aktywności społecznej miejscowych polskich robotników i chłoporobotników, a także uświadomienie ich pod względem narodowym i politycznym oraz przeciwstawienie się rozwijającemu się na terenie miasta ruchowi socjalnodemokratycznemu.

      Cele te zostały zrealizowane tylko częściowo. Praca formacyjna i agitacyjna uległa intensyfikacji wraz z osiedleniem się na stałe ks. Stojałowskiego w sąsiednim Bielsku w kwietniu 1901 r. (w 1904 r. przeniósł się ponownie do Białej) i uruchomieniem przez niego w październiku 1902 r. Domu Polskiego na Blichu, przewidzianego na siedzibę wszystkich polskich organizacji powstających w zdominowanym przez ludność niemiecką mieście Bielsku. Część z nich została założona przez samego kapłana, jak np. utrzymująca Dom Polski Spółka Ochrony i Pomocy Narodowej w Białej, czy koło Towarzystwa Szkoły Ludowej. W tym centrum życia narodowego bielskich Polaków znalazła się również redakcja i administracja jego pism. Ważnym fragmentem działalności ks. Stojałowskiego w Bielsku było również odprawianie nabożeństw polskich w kościele parafialnym p.w. św. Mikołaja, przed obrazem Matki Boskiej Częstochowskiej, co przyczyniło się do zachowania polskiej liturgii. Kapłan przyczynił się także do sprowadzenia do obu miast polskich sióstr zakonnych felicjanek z Krakowa, które już po jego śmierci otwarły w nich ochronki dla dzieci.

         Działalność ks. Stojałowskiego i Domu Polskiego spotkała się z zaciekłym przeciwdziałaniem ze strony nacjonalistów niemieckich z obu miast, którzy nie chcieli przyjąć do wiadomości faktu istnienia mniejszości polskiej i jej potrzeb społeczno-kulturalnych, stąd zwalczali każdy objaw polskości, a sam kapłan stał się obiektem ich fizycznych napaści. Spotęgowało to istniejący konflikt polsko-niemiecki i nacjonalistyczną postawę przywódców obu stron. Tu nie bez pewnej winy był nasz bohater, podchodzący do niektórych aspektów konfliktu zbyt dogmatycznie.

        Atakowali go również socjalnidemokraci, dla których był on przede wszystkim przeszkodą i rywalem w opanowaniu miejscowej warstwy robotników przemysłowych i ich „wyzwolenia”, jak to nazywali, spod wpływów Kościoła. Ks. Stojałowski podjął rywalizację, zwłaszcza w gorących pod względem strajkowym latach 1905-1907, i dzięki wspomnianym chrześcijańskim związkom zawodowym oraz Domowi Polskiemu powstrzymał postępującą dechrystianizację bielskich robotników i ich indoktrynację marksistowską teorią walki klas.

      Przede wszystkim jednak głównym celem działań naszego bohatera na terenie Bielska i Białej oraz ich okolic była wszczepienie w niewyrobiony społecznie lud polski polskiej świadomości narodowej i zatrzymanie trwających tu procesów asymilacji proniemieckiej. Odbywało się to nie tylko na drodze agitacji politycznej, ale przede wszystkim poprzez propagowanie kultury i historii polskiej za pomocą amatorskiego teatru i chóru w Domu Polskim, obchody świat narodowych, książkę, prasę, czasopisma i czytelnictwo oraz życie organizacyjne. Na tym polu ks. Stojałowski osiągnął wymierne sukcesy, stając się pierwszym budzicielem polskości w Bielsku i twórcą pierwszych polskich organizacji w tym mieście, a częściowo również w Białej, gdzie pracę taką wykonało już wcześniej Towarzystwo Szkoły Ludowej z Krakowa, z którym zresztą przez wiele lat współpracował.

       Innym jego sukcesem było zwrócenie uwagi szerokiej polskiej opinii publicznej pod trzema zaborami na problem narodowy i robotniczy w Bielsku i Białej oraz na obojętność władz galicyjskich na sytuację miejscowych Polaków. W ten sposób nasze miasta, po wieku nieobecności, przywrócone zostały zbiorowej pamięci Polaków, a panujące w nich, często nienormalne, stosunki społeczne zostały poddane nie tylko krytyce, ale co ważniejsze częściowym przynajmniej ingerencjom władz krajowych Galicji. Wsparły one działające pod auspicjami TSL szkolnictwo polskie, w tym uruchomione w 1908 r. gimnazjum polskie w Białej. Do jego utworzenia ks. Stojałowski – podobnie jak polskiej szkoły zawodowej – walnie się przyczynił swymi licznymi interwencjami poselskimi we Lwowie. Warto jeszcze na końcu nadmienić, że był prekursorem zjednoczenia obu naszych miast, kwestię tę propagując po raz pierwszy publicznie w polskich mediach.

       Zmarły w 1911 roku kapłan swą wszechstronną i owocną działalnością na terenie Bielska i Białej niewątpliwie przygotował miejscowych Polaków na odbudowę niepodległej i jak mniemał i pragnął, sprawiedliwej, solidarnej pod względem narodowym i katolickiej Polski. Jego wizji nie spełniła, jak wiemy, z różnych zresztą przyczyn, II Rzeczypospolita Polska. Tym bardziej nie realizuje jej obecna, III Rzeczypospolita Polska. Wiele zresztą myśli ks. Stojałowskiego zdezaktualizowało się do naszych czasów, niewątpliwie jednak trwałymi pozostały jego wezwania religijne i patriotyczne.      

                                                                                                         Jerzy Polak

 

(Tekst przemówienia na uroczystości 100-lecia śmierci ks. Stanisława Stojałowskiego, wygłoszonego 18.11.2011 r. w Bielsku-Białej)                  

Listopad 1918 w Bielsku i Białej

Napisane dnia Listopad 25th, 2011 przez jerzy.polak

Na wieść o utworzeniu w Krakowie Polskiej Komisji Likwidacyjnej dla Galicji i uwolnieniu się 31 października 1918 roku spod władzy zaborcy austriackiego okolicznych miast: Krakowa, Oświęcimia, Kęt i Żywca, skupiający patriotów w Białej Komitet Zjednoczonych Stowarzyszeń Polskich na czele z dr. Antonim Mikulskim, dyrektorem Seminarium Nauczycielskiego TSL, zawiązał w porozumieniu z oficerami polskimi z garnizonu bielskiego spisek zmierzający do opanowania miasta. Dokonano tego z zaskoczenia w nocy na 1 listopada przy pomocy polskich żołnierzy i oficerów oraz milicji złożonej głównie z uczniów polskich szkół średnich i skautów, zaciągając warty przed siedzibami urzędów, zrzucając godła austriackie i zawieszając flagi polskie oraz opanowując strategiczne punkty Białej. 1 listopada 1918 roku władzę nad nią przejął utworzony Bialski Komitet Narodowy na czele z dr. A. Mikulskim, którego siedzibą był gmach jego szkoły przy ul. Komorowickiej 27. Miejscowi Niemcy nie przeciwdziałali.

2 listopada BKN przeobraził się w Powiatowy Komitet Wykonawczy Polskiej Komisji Likwidacyjnej, reprezentujący całą ludność polską miasta i jego okolic. Pertraktował on z niemieckimi władzami miasta, zmuszając je do uległości. 3 listopada uznały one państwo polskie, a 12 listopada przyjęły wszystkie warunki PKW, wywieszając polską flagę na wieży ratuszowej. 14 listopada niemiecki burmistrz Maksymilian Schmeja ślubował na wierność odradzającego się państwa polskiego.

W zdominowanym przez Niemców Bielsku nie było sił polskich zdolnych do opanowania miasta. Niemiecka ludność na wiecu 1 listopada oraz władze miejskie 7 listopada, opowiedziały się za przynależnością do tzw. Niemieckiej Austrii, organizując w tym celu własną siłę zbrojną, która stoczyła walkę z oddziałami polskimi z Białej o koszary kawalerii na Leszczynach.

W tej sytuacji Bielsko na polecenie Rady Narodowej Księstwa Cieszyńskiego zostało zajęte 17 listopada przez oddziały Wojska Polskiego pod dowództwem gen. Franciszka Aleksandrowicza. Zawieszono wówczas flagi polskie na dworcu kolejowym i budynkach rządowych. Niemcy próbowali kontrować, m.in. zrzucając godło polskie z gmachu poczty. Pod groźbą dalszej interwencji wojskowej władze miejskie zdecydowały się na pertraktacje i uznanie 28 listopada Rady Narodowej w Cieszynie jako reprezentantki władzy polskiej. 7 grudnia 1918 roku niemiecki burmistrz Edmund Eichler złożył ślubowanie na wierność rządowi polskiemu w Warszawie.

(Tekst opracowany przez Jerzego Polaka dla jednodniówki BBTH wydanej z okazji gry miejskiej przeprowadzonej w Święto Niepodległości 11.11.2011 r.)

Jerzy Polak                                                                                                                                                                                                        

Święto Niepodległości

Napisane dnia Listopad 25th, 2011 przez jerzy.polak

 Dzień 11 Listopada 1918 roku funkcjonuje w świadomości Polaków jako symboliczna data odzyskania przez Polskę niepodległości i suwerenności po 123 latach niewoli i braku państwa polskiego na mapie Europy. W tym dniu wolną od okupanta niemieckiego stała się stolica Polski Warszawa, a władzę nad odradzającym się Wojskiem Polskim przejął charyzmatyczny przywódca Józef Piłsudski, podejmując walkę o kształt i granice II Rzeczypospolitej Polskiej. W tym dniu skończyła się również I wojna światowa, ta „wojna ludów” przepowiadana przez naszego wieszcza narodowego Adama Mickiewicza, dzięki której upadły trzy mocarstwa rozbiorowe Polski. Chwili tej doczekało dopiero piąte pokolenie Polaków wychowane w czasie niewoli.

Znacznie dłużej czekali Polacy w oddzielnych wówczas miastach Bielsku i Białej. Biała pozostawała poza granicami Polski 146 lat, od czasu I rozbioru w 1772 roku, należąc przez ten okres do Austrii i jej prowincji Galicji. Bielsko odpadło od Polski wraz z całym Śląskiem i Księstwem Cieszyńskim już w I połowie XIV wieku, wchodząc później również w skład Austrii. Ich powrót do odradzającej się Rzeczypospolitej zaczął się wcześniej niż stolicy państwa i wiązał się z rozpadem monarchii Habsburgów.                      

Jerzy Polak

Herbowa pomyłka

Napisane dnia Listopad 17th, 2011 przez jerzy.polak

Żyjemy w czasach pielęgnowania i nawrotu do tradycji. Do tradycji dawnej państwowości polskiej, tej z czasów Rzeczypospolitej Obojga Narodów i tej z czasów II Rzeczypospolitej. Sięgamy również do tradycji regionalnych, lokalnych, czy wręcz rodzinnych. Po to, by nie zagubić się jako naród, utrzymać tożsamość, podkreślić łączność z naszymi przodkami i ich chwalebnymi dokonaniami, z wielowiekową naszą historią i kulturą.

W tym nurcie mieści się również tradycja heraldyczna, oznaczająca nic innego, jak przywiązanie do pewnych znaków, wyrażających symboliczną treść połączoną z przeszłością i teraźniejszością ziemi, na której żyjemy. Takim znakiem jest godło i herb państwowy, z których dumny jest naród, wyrażając to ostatnio najdobitniej podczas zawodów sportowych. Nieco inną rolę odgrywają znaki lokalne, czyli herby dawnych dzielnic i ziem, miast i wsi, do których na fali przemian po 1989 roku dołączyły herby województw, powiatów i gmin zbiorowych. Stosuje się je nie tylko w celach urzędowych i reprezentacyjnych, ale także jako swoiste znaki reklamowe, a nawet drogowe, nie mówiąc już o używaniu, czy raczej nadużywaniu w polityce. Niestety, nie zawsze pod realizowanym od dwudziestu lat hasłem powrotu do tradycji historycznej (w tym także heraldycznej) i odrzucenia smutnych pod tym względem praktyk w czasach komunistycznych, mieści się dbałość o dziedzictwo i prawdę. Czasami mamy niestety do czynienia z kolejnym przekłamaniem historycznym, dowolnością w żonglowaniu symbolami i radosną twórczością zaspokajającą ambicje aktualnej władzy lokalnej.

Takim przypadkiem jest uchwalony 31 marca przez Radę Powiatu Bielskiego (ziemskiego) herb tej jednostki administracyjno-terytorialnej, powołanej do życia w 1999 roku, chociaż nawiązującym w pewnym sensie do powiatu bielskiego funkcjonującego w latach 1951-1973, ale w nieco innej konfiguracji terytorialnej (i z miastem Bielskiem-Białą). Tym samym powiat bielski dołączył, bodaj jako ostatni, do powiatów województwa śląskiego, które zaopatrzyły się w herby znacznie wcześniej. Oczywiście powstaje od razu pytanie, po co powiatom herby, skoro ich nie miały ich ani w I, ani w II Rzeczypospolitej? Jak można się domyślać, z powodów już wyżej wymienionych. W ten sposób powstaje na naszych oczach jeszcze jedna „nowa tradycja”, typowa dla III Rzeczypospolitej. Opinię o jej charakterze umacnia fakt wielu dziwolągów heraldycznych, jakie się przy tej okazji pokazały w skali Polski i naszego województwa (wyjątkiem jest tu np. herb powiatu cieszyńskiego), wprowadzonych z mniej lub bardziej fantazyjnymi uzasadnieniami.

Przypatrzmy się zatem nowemu herbowi powiatu bielskiego. Widzimy tradycyjną tarczę herbową podzieloną na dwa pionowe pola. W polu prawym (lewym dla oka) widnieje pół złotego heraldycznego orła na niebieskim polu, natomiast w polu lewym (prawym dla oka) pół białego orła na czerwonym polu, przy czym jego głowa zwrócona jest w lewo (prawo dla oka), a dziób, szpony i przepaska na skrzydle są złote. Wspólnymi elementami dla orłów są: złota korona na głowach i złota opaska na ogonach.

Jak dowiadujemy się z oficjalnego miesięcznika „Mój Powiat” (nr 2/2011) herb ten ma nawiązywać „w swym kształcie i barwach do różnorodnej, bogatej historii ziem wchodzących w skład obecnego Powiatu Bielskiego.[Jest on zgodny]także z miejscową tradycją”. Pięknie napisane, tyle, że bałamutnie. Bowiem, gdy sięgniemy do tej historii i tradycji okazuje się jasno, że w skład terytorium obecnego powiatu wchodzą miejscowości powstałe w większości na przełomie XIII/XIV wieku i należące ongiś do dwóch historycznych regionów polskich, istniejących od tego samego momentu – Księstwa Cieszyńskiego (3 gminy zachodnie) i Księstwa Oświęcimskiego (7 gmin wschodnich), przedzielonych rzeką Białą. Przetrwały one formalnie, zmieniając po drodze kilkakrotnie swoją przynależność państwową, do połowy XIX wieku, a ich kontynuacją są etnograficzno-kulturowe pojęcia Śląska Cieszyńskiego i Ziemi Oświęcimskiej funkcjonujące do naszych czasów. Wraz z nimi przetrwała, nieco tylko modyfikowana, ich tradycja heraldyczna, wywodząca się z XV stulecia. Jeśli chcemy – i powinniśmy – do niej nawiązać, to w herbie powiatu bielskiego powinny się znajdować elementy herbów obu tych księstw.

Tymczasem znalazła się w nim niepoprawna wersja połowy herbu księstwa cieszyńskiego – pół złotego orła na niebieskim polu, ale bez czerwonego języczka w dziobie i czerwonych szponów, za to z dziwną przepaską na skrzydle, natomiast nie widzimy żadnego odniesienia do herbu księstwa oświęcimskiego (czarny orzeł na niebieskim polu, ze złotą literą „O” na piersiach). Zamiast niego oglądamy pół białego orła na czerwonym polu, z odwróconą w lewo głową (dla oka w prawo), ze złotymi – koroną na głowie, dziobem, przepaską na skrzydle, szponami i opaską na ogonie. Jest to w istocie zdeformowana połowa herbu Królestwa Polskiego z czasów Władysława Łokietka i Kazimierza Wielkiego, używanego także od XIV wieku jako herb Ziemi Krakowskiej. Bowiem de facto mamy tu do czynienia z połową herbu… województwa małopolskiego, ustanowionego w 1999 roku. Cóż to jednak za tradycja i cóż powiat bielski ma wspólnego z sąsiednim województwem??

Gdybym był złośliwy, powiedziałbym, że zastosowanie wojewódzkiego orła małopolskiego jest heraldycznym symbolem dążności władz powiatu do secesji z województwa śląskiego. Może tak zresztą jest, licho wie, co myślą ci nasi lokalni politycy…

Powróćmy wszakże do artykułu z „Mojego Powiatu”. Dowiadujemy się z niego, że nowy herb powiatowy nawiązuje „do historii terenów wchodzących w skład obecnego powiatu”, a więc „do Śląska Opolskiego, a później Cieszyńskiego” w przypadku jego części zachodniej oraz do „dzielnicy senioralnej, czyli ziemi krakowskiej” w przypadku części wschodniej. Dlatego zastosowano „herby księstwa cieszyńskiego i ziemi krakowskiej”. Kawał polega jednak na zastosowaniu fałszywej przesłanki historycznej w wyborze jednego z symboli (pomijając już oczywiste błędy heraldyczne), bowiem miejscowości części wschodniej powiatu od momentu swego powstania nigdy nie były częścią ani dzielnicy senioralnej ani Ziemi Krakowskiej. Wchodziły natomiast w skład dzielnicy opolsko-raciborskiej Polski, podzielonej w końcu XIII stulecia na kilka księstw, w tym na cieszyńskie i (nieco później) oświęcimskie. Oczywiście Księstwo Cieszyńskie nie należało do żadnego Śląska Opolskiego, które to pojęcie powstało dopiero po podziale Górnego Śląska w 1922 roku. Wchodziło natomiast w skład tego ostatniego regionu.

Należy dodać, że nawet po formalnej inkorporacji księstwa oświęcimskiego do Królestwa Polskiego (1563-1564) nie zostało ono częścią historycznej Ziemi Krakowskiej, tworząc wraz z sąsiednim księstwem zatorskim tzw. powiat śląski województwa krakowskiego o dużej autonomiczności (w tym prawie do własnego herbu). Istniał on do I rozbioru Polski, ale jeszcze w I połowie XIX wieku cesarz austriacki wskrzesił oba księstwa, wyłączając je formalnie ze składu Galicji i Lodomerii. Omawiany teren znalazł się ponownie w składzie województwa krakowskiego w 1921 roku.
W ten sposób nieznajomość historii Polski oraz stron rodzimych prowadzi do błędnych wyborów herbów i wprowadzenia obcych elementów, dokonanych m.in. przez bliżej nieznany „Instytut Heraldyczno-Weksylologiczny” w Górkach Wielkich. Dziwić się tylko można, że przyklasnęła temu Komisja Heraldyczna przy Ministerstwie Spraw Wewnętrznych i Administracji w Warszawie, ale nie dzieje się to w jej wypadku po raz pierwszy. W Warszawie zawsze mało się orientowali, co tak naprawdę dzieje się nad Białą i Olzą.

Przywoływany artykuł podnosi doniosłość uchwały Rady Powiatu „z punktu widzenia historii powiatu” oraz „dla dorobku dziedzictwa kulturowego i utrwalenia tożsamości powiatowej”. Brońmy się jednak przed takimi nowymi utrwalaczami i ich ahistorycznymi pomysłami! Zamiast oczekiwanego podkreślenia tradycji lokalnych i „szacunku dla insygniów władzy” wywołują politowanie oraz kolejne zamieszanie w świadomości historycznej mieszkańców i tak już dobrze skołowanej przez komunizm.

Jerzy Polak

Zacznijmy od początku

Napisane dnia Sierpień 4th, 2011 przez boguslaw.chorazy

Zaczynamy naszą działalność. Zaczynamy również wpisy naszego bloga. No i jak tu nie zacząć od początku…. (ładnie się ZACZYNA – to słowo już pada piąty raz – mamy nadzieję, że nie czyta tego zbyt wielu polonistów!).
Od początku, czyli od początku naszego miasta (i jak się tu nie ustrzec od powtórzeń!). Co o nim wiemy, a co pozostaje ciągle sferą domysłów i hipotez?
Opowieść tę można by zacząć niemal w biblijny sposób – na początku było Bielsko. To jest jasne i poza wszelkimi dyskusjami. Biała powstała jako niewielka osada – przysiółek Lipnika dopiero w XVI wieku, gdy Bielsko istniało już od kilku stuleci.

czytaj więcej »